Wstęp o CHARIS
CHARIS czyli Strumień łaski charyzmatycznych katolików.
2 marca tego roku były wybory na 2-gą kadencję KSK CHARIS, czyli Krajowej Służby Komunii CHARIS Polska.
Taka ciekawostka, nie mogę powiedzieć, że jestem z CHARIS, pomimo że jestem członkiem Zarządu KSK CHARIS Polska, wchodzę w skład Rady CHARIS. To nie znaczy, że jestem z CHARIS…
Bo CHARIS jest rzeczywistością strumienia łaski Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, czyli tym czym się zajmował Andrzej tutaj w Lanckoronie i na całym świecie. Różnica jest w zakresie oddziaływania, CHARIS jako rzeczywistość została powołana z autorytetu Papieża Franciszka jako inspiracja dla całego kościoła, a zwłaszcza jako uzupełnienie kościoła hierarchicznego.
Tylko kluczowe jest zrozumienie, że nie zamiast.
Co to znaczy w praktyce?
Przyjrzyjmy się jak wygląda rozwój i budowanie czegoś od przysłowiowego „zera”.
Pierwszy przykład, jak powstaje życie, człowiek rozpoczyna fizyczne życie od połączenia dwóch niewidocznych komórek, w dodatku w ukryciu, wewnątrz ciała kobiety.
Oczywiście otoczka potrafi być spektakularna, romantyczna i wiele innych epitetów można tu wymienić, ale wszystkie one wcale nie gwarantują powstania zalążku życia.
Co więcej życie może się rozpocząć bez tej otoczki w ciągu kilku następnych dni. Jest to tak małe wydarzenie, że może mieć miejsce nie przy uniesieniu, ale wręczy przy jakieś ogromnej tragedii, która może mieć miejsce w następnych dniach.
Innym przykładem jest ziarno:
J 12,24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.
To, że zalążek zaczyna kiełkować jest niewidoczne, bo jest tak małe i dzieje się wewnątrz ziarna, tak samo pyłki kwiatów czy drzew, są dla nas zupełnie niewidoczne.
Wręcz z perspektywy życia codziennego są bez znaczenia! Tylko, że ta perspektywa nie jest tą najważniejszą, co więcej obie są prawdziwe.
To od nas zależy, która perspektywa wygrywa, czy skupiamy się nad tym co jest faktycznie istotne, czy nad tym co się nam wmawia, że jest istotne.
Dlaczego o tym mówię, bo nic co daje wielkie owoce nie zaczyna się od wielkiego wybuchu, wielkiego bum i wielkiego WoW. Może przy okazji być to wielkie WoW, ale bynajmniej nie jest to kryterium i gwarancja właściwego kierunku.
Tak też jest z CHARIS, jesteśmy na etapie żmudnego budowania i kształtowania się, jak kiełkujące ziarno schowane w glebie.
Kierunkiem dla CHARIS w Polsce jest: Rozpowszechnianie łaski chrztu w Duchu Świętym, praca na rzecz budowania jedności chrześcijan, służba ubogim i aktywny udział w ewangelizacyjnej misji Kościoła.
Dlaczego w Polsce, ponieważ cele statutowe opisuje, aż 13 punktów i jest to tak szeroki obszar, iż nie da się go realizować w kpl od początku funkcjonowania, zwłaszcza będąc małym zalążkiem.
Już wyjaśniam dlaczego małym, bo sam zarząd KSK to 19 osób, ale zdecydowana większość to liderzy dużych wspólnot i rzeczywistości kościoła, którzy mają taki ogrom obowiązków, że nie wiele są w stanie zrobić (przypomina Wam to obraz EnChristo?) Dlatego powstaje Rada CHARIS złożona z tych, którzy kandydowali na Krajowego Koordynatora służby CHARIS, jako grupa aktywnych, aby wypracować efekt budowy kryształu składa się już tylko z 6 osób.
Zadania na najbliższy czas to powołanie i uruchomienie diakoni:
- Modlitwy i wstawiennictwa
- Formacji
- Medialnej
- Ekumenicznej (Jedności; doświadczenie EnChristo)
Dużym obszarem jest także uruchomienie kolejne edycji kursu wydanego przez CHARIS – służebne przywództwo. Są także porządkowane kwestie finansowe.
W ramach CHARIS 17.05 miałem okazję współprowadzić modlitwę o jedność na 29 Ogólnopolskim Czuwaniu Katolickiej Odnowy w Duchu Św.
Była to okazja, aby spotkać się z Jose H. Prado Flores założycielem szkół nowej ewangelizacji. Przesłanie z którym przyjechał to 3 filary wzrostu duchowego i budowania jedności:
- Obchodzenie i świętowanie pięćdziesiątnicy
- Ekumenizm
- Wspólnota – konnionija
Ciekawostką było zwrócenie uwagi, że tak mało osób miało ze sobą Biblię, nie tak jak 30-40 lat temu
Generalnie zaczynamy od małych rzeczy.
Dlatego też w ramach spotkania na Jasnej Górze spotkaliśmy się także z biskupem Piotrem Wawrzynkiem z Legnicy, który od jesieni jest odpowiedzialny z Odnowę w Duchu Św.
Jak ktoś ma lub miał dzieci w wieku szkolnym, bo raczej z okresu swojej edukacji to już nie będzie pamiętał, to eksperyment krystalizacji soli polega na zawieszeniu sznurka nad naczyniem z roztworem soli, może to być także patyczek.
Po to aby na tym zaczynie krystalizowała się sól podczas odparowywania. Czyli z rozmytej struktury cieczy, budowało się coś trwałego i pięknego. Co jest procesem, który zajmuje czas, ale także dzieje się w sposób dla nas niewidoczny, widzimy tylko końcowy efekt, bo samego parowania nie potrafimy dostrzec (bynajmniej gołym okiem).
Tylko zwrocie uwagę, że to może być patyk, można powiedzieć kij, ale to nie to samo co „kij włożony w mrowisko”!
Bo jedna perspektywa to budowanie, a druga burzenie. Obie wymagają kontaktu, czyli przekładając na funkcjonowanie ludzi, wymagają interakcji i relacji.
Czyli jeżeli mówimy o budowaniu to wymaga to jedności, ale nie jednorodności. Tylko co to właściwie oznacza?
Bo mamy takie obrazy, jak obraz kościoła jako ciała, w którym niedobrze, gdy ręka chce być noga, a serce wątrobą. Czy specjalizacja z budownictwa, że murarz stara się być cieślą czy zbrojarze.
W niektórych przypadka po części się to może udać, bo da się chodzić na rękach, ale czy to będzie efektywne, ok w cyrku czy na pokazach tak, ale w codziennym życiu, czy takie podejście nie będzie marnowało naszego potencjału, czy nie zakopiemy powierzonego nam talentu?
Czyli różnorodność jest dobra, co oznacza, że nie wszystko musimy robić tak samo. Ale też nie oznacza, że musimy robić wszystko zupełnie inaczej.
Czy wiecie na czym polega pojęcie innowacji? To nie to samo co wynalazek!
Innowacja to inne wykorzystanie, czegoś co jest już znane.
Podział jest mniej więcej taki, że 97% to innowacje, a 3% to wynalazki, czyli zupełnie nowe rzeczy i pomysły.
Tzn, że prawie wszystko bazuje już na czymś co jest znane!
W tym miejscu przejdźmy do jedności. Bo trudno mi sobie wyobrazić jakieś nowe odkrycie w temacie jedności, gdzie dla nas fundamentem jedności jest Trójca Św.
Trzy zupełnie inne Byty będące jednym – to już zostało wynalezione!
Co jednak możemy powiedzieć o naszej jedności?
Mieliśmy właśnie wybory ponad 10 mln Polaków opowiedziało się po jednej, oraz ponad 10 mln Polaków po drugiej stronie.
Jedyne co można powiedzieć, że są to zdecydowanie antagoniczne grupy ludzi, o różnym nacechowaniu emocjonalnym, ale przede wszystkim o wzajemnym niezrozumieniu.
Na tym poziomie jest to nie do ogarnięcia… Chociażby z tego powodu, że nie mamy tak dużego wpływu.
To popatrzmy kilka poziomów niżej, na nasz lokalny kościół, w którym przebiega wiele podziałów, na różnych płaszczyznach – już bez wymieniania, to nie jest tak istotne.
Ale w naszym środowisku w pracy, czy nie mamy podobnie?
Tak, ma być różnorodnie!
Bo budowanie jedności to skupianie się na tym co nas łączy.
Tylko po co nam to? Żeby było miło? Bo jak jesteśmy w środowisku, które ma takie samo zdanie jak ja, to jest mi komfortowo, czuję się dowartościowany, że mam rację.
To jest potrzebne do czegoś innego, do zbudowania zaufania.
Tylko po co jest nam to zaufanie potrzebne, czy zastanawialiście się po co potrzebujemy zaufania?
Dla poczucia bezpieczeństwa. Ale po co nam to bezpieczeństwo jest właściwie potrzebne?
odp.: by nie tracić energii i talentów na obronę!
Jak już brodzimy w tym bagnie, to idźmy dalej…
Bo jeszcze ciekawsze jest to, czym jest ta obrona. To utrzymanie naszego status quo. Słyszycie już to?
J 12,25 Ten, kto kocha swoje życie9, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.
sprawdziłem co znaczy w oryginale użyte tutaj słowo nienawidzi i bliższe znaczenie z innych użytych miejsc w biblii znaczy „kocha mniej”.
Czyli nie stawia na pierwszym miejscu, nie robi ze swojego życia bożka.
Tylko po co o tym mówię? Po to, aby każdy z nas popatrzył na co ma wpływ, a jeszcze bardziej na kogo ma wpływ?
Czy ktokolwiek z nas tutaj zgromadzonych ma wpływ na miliony?
Odpowiedź zapewne jest: Nie, a bardziej precyzyjnie: Nie w tym momencie, nie wiem czy nie będę miał wpływu na mln za jakiś czas…
Nadmieńmy tutaj, że zaufanie buduje się (buduje się, czyli nie oznacza to, że od początku będzie doskonałe, ale co jeśli się to nie zmienia przez lata?) prezentowaniu naszej postawy spójnej z tym co robimy i co o tym mówimy, czyli to do czego nas nawołuje (dzisiejsza Ewangelia)
Mt 5,37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie15. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
To postawa, w której nie ma manipulacji, czy kłamstwa.
Jednocześni, tak, to ponownie wezwanie do przybrania postawy ucznia, który czyni uczniów!
Tylko, na zakończenie chciałbym Wam zwrócić uwagę na kluczowy aspekt. To o czym wspominałem, że jeżeli jesteśmy wśród ludzi o tych samych poglądach to jest na łatwo i przyjemnie.
Tylko gdzie w tym jest rozwój? Rozwój innych i nas?
Gdzie jest w tym nasza misja? Gdzie jest nawrócenie?
Dobrze jeżeli jesteśmy w stanie odpowiedzieć, że jesteśmy gotowi wyjść do ludzi. Ale może nie jesteśmy i co wtedy?
Na kogo mamy wpływ? Na tych ludzi do których mamy wyjść, czy na siebie?
Czy ktoś odpowiedział, że to tych ludzi trzeba zmienić, abym mógł do nich wyjść. Jeżeli tak odpowiedziałeś, to nie jest to dobra odpowiedź, ale jest dla Ciebie prawdziwa i to jest punkt wyjścia.
Bo każdą zmianę otoczenia, rozpoczynamy od zmiany naszej postawy. Bo tylko i wyłącznie na nią mamy wpływ.
Ktoś może powiedzieć, że to nie prawda bo naszym dzieciom możemy coś nakazać. Owszem i tak tego nie zrobią, a zamiast tego będą Was naśladować.
To kolejny dowód na to, że nawet postawę naszych dzieci musimy zmieniać od zmiany naszej postawy.
Czy to może być przerażające? Owszem! Bo to oznacza, że nie możemy się kurczowo trzymać naszego życia.
A może problemem są okoliczności, nie mogę tego czy tamtego. To mogą być obiektywne ograniczenia, bo muszę się skupiać na dzieciach, muszę im zapewnić warunki funkcjonowania, podstawowe czy rozszerzone, może nawet super luksusowe. Tak, to bardzo ważne bo rodzina to podstawowa wspólnota w kościele, który jest wspólnotą wspólnot.
Może się to także przekształcić w wymówki.
Nie zmienia się jedno, wymaga to naszej zmiany, na którą może nie jesteśmy gotowi i co z tym?
Może skorzystać z ludowego przysłowia: Jak trwoga to do Boga? Czyli modlitwa i rozeznanie. Bo pragnienia umieszczone w naszych sercach, bardzo często są wskaźnikami umieszczonych w nas talentów.
Co raz częściej słyszę, że modlitwa w trudnych sytuacjach nie pomaga.
Niestety muszę się z tym zgodzić, bo się źle modlimy. Modlimy się o zmianę innych, o ich uzdrowienie, naprawienie.
A co jeśli oni sami tego nie chcą?
Co na to Bóg? To On dał nam wolną wolę, której jak sam zdecydował nigdy nie złamie! A my się często o to modlimy, o to by inny człowiek zrobił czy postąpił tak jak my chcemy.
Nie dziwmy się zatem, że to się nie dzieje. Jedynym o co możemy się modlić, to o zmianę nas samych, abyśmy przyjęli taką postawę, która skłoni innych i spowoduje iskrę potrzeby zmiany w ich sercach.
To jest właśnie budowanie jedności w różnorodności. Amen.


Dodaj komentarz