Wstęp do Synodu – skrócony

Drodzy Bracia i Siostry,

Synod nie jest nowym pomysłem na Kościół. Nie jest eksperymentem ani rewolucją. To nie jest próba wymyślenia Kościoła na nowo. Synod jest powrotem do tego, czym Kościół był od początku. Do Kościoła pierwszych chrześcijan, którego obraz odnajdujemy w Dziejach Apostolskich: Kościoła, który żył relacją z Bogiem i relacją między ludźmi.

Synod i synodalność przypomina nam, że Kościół nie zaczyna się od struktur, dokumentów czy procedur. Kościół zaczyna się od serca człowieka.

Dlatego synod nie zaczyna się od zmian organizacyjnych, ale od nawrócenia. Od pytania: czy ja naprawdę żyję w relacji z Bogiem? Bo jeśli najpierw nie pozwolimy Bogu zmieniać nas, to nie zmienimy ani parafii, ani Kościoła.

To nie struktury tworzą nowego człowieka – to nowy człowiek zmienia struktury. Dlatego tak mocno wybrzmiewa dziś wezwanie: „Chodźcie, powróćmy do Pana”. Najpierw Jego Słowo, a dopiero potem nasze pomysły.

Synodalność oznacza „wspólne podążanie drogą”, a wspólna droga zaczyna się od słuchania. Nie od mówienia, nie od przekonywania, ale od słuchania Boga i siebie nawzajem. Prawdziwego słuchania sercem.

Nieprzypadkowo Ewangelia, która towarzyszyła otwarciu synodu, mówi o uzdrowieniu głuchoniemego. Jezus najpierw otwiera uszy, a dopiero potem usta. To bardzo ważna kolejność. Bo jeśli nie potrafimy słuchać, nie potrafimy też mówić w sposób, który buduje.

Dlatego spotkania synodalne nie są debatą ani kłótnią na argumenty. Samo spotkanie staje się modlitwą, jeśli pozwalamy, by prowadził je Duch Święty.

To słuchanie dotyczy także rzeczy trudnych. Synod nie zakłada, że wszyscy będziemy myśleć tak samo. Nie zakłada jednomyślności. Zakłada natomiast, że nikt nie zostanie zignorowany. Także ten, kto krytykuje. Także ten, kto ma wątpliwości. Także ten, kto się boi.

Dlatego na spotkaniach synodalnych będziemy pracować nad konsensusem, a nie nad kompromisem.

Krytyka nie jest czymś przyjemnym. Ale bardzo często pod nią kryją się zranienia i prawdziwa troska o Kościół. Synod może nam pomóc zobaczyć, że również my, jako parafia (księża i my parafianie) popełniamy błędy. I to nie jest porażka. To jest łaska. Bo Bóg pokazuje rany nie po to, by nas zawstydzić, ale po to, by je uleczyć.

Synodalność zaprasza nas do przejścia od „ja” do „my”. Często mówimy, że wiara jest osobista i to prawda. Ale zbyt rzadko pamiętamy, że wiara nie jest prywatna. Chrześcijaństwo nie polega tylko na moim zbawieniu. Jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem.

Parafia nie jest dla wybranych, dla najlepszych, dla najbardziej zaangażowanych. Parafia jest dla wszystkich – także dla tych, którzy nie pasują do naszych schematów, którzy są na marginesie, którzy mają inną wrażliwość.

Synodalność przypomina bardzo jasno: nikogo nie wolno pominąć ani wykluczyć. I nie możemy iść tak szybko, żeby kogoś zostawić z tyłu.

Potrzebujemy, aby w naszej parafii powstała także synodalna grupa młodzieżowa, która będzie pracować swoim tempem.

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za przebieg synodu w naszej parafii. Źródłem tej odpowiedzialności jest chrzest. Każdy ochrzczony ma udział w trzech posługach Chrystusa:

  • prorockiej – czyli dawaniu świadectwa wiary;
  • kapłańskiej – czyli uświęcaniu codzienności;
  • i królewskiej – czyli odpowiedzialnej służbie.

Często to podkreślam, że parafia nie jest tylko proboszcza ani tylko księży. Każdy z nas jest ważny. Każdy ma coś do wniesienia, a ewangelizacja nie jest zadaniem tylko dla „profesjonalistów”, ale jest dla każdego z nas, tylko na różne sposoby i w różnym stopniu.

To jest pierwszy Synod, który nie zmienia doktryny Kościoła. Dla tych którzy się obawiają, uspokajam, Synod nie znosi hierarchii w Kościele. Ostateczne decyzje należą do proboszcza, który jest tu, do naszej parafii, powołany jako delegat biskupa, aby nas prowadzić, ale też, aby nam służyć. (Tak samo jak nasz biskup, dał nam świadectwo słuchania podczas rekolekcji przed otwarciem synodu. Kardynał Ryś nie prowadził rekolekcji, a mógł, tylko się wsłuchiwał w rekolekcje które prowadził Kardynał Mario Grech.)

Jednocześnie nasz największy udział jest w rozeznawaniu drogi, tego rozeznawania dokonujemy wspólnie. Nie w logice demokracji, ale w logice pytania: czego dziś chce od nas Nasz Bóg?

Owocem Synodu nie ma być dokument, ale nowy styl bycia razem.

Jak mówi kardynał G. Ryś: Kościół istnieje dla misji, a ewangelizacja nie udaje się wtedy, gdy próbujemy robić ją w pojedynkę.

Synodalność uczy nas iść razem, razem z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Na spotkaniu przed otwarciem synodu, Kardynał Ryś dostał pytanie, jakich owoców oczekuje od synodu, odpowiedział: oczekuję abyśmy pracowali razem.

Dlatego zapraszam do udziału w pracach naszego parafialnego zespołu synodalnego. Pierwsze spotkanie odbędzie się 29 marca, w Niedzielę Palmową, po wieczornej Eucharystii. Chcemy wspólnie rozeznawać drogę, do której Pan nas zaprasza.

Dla tych, którzy obawiają się obciążenia, uspokajam, że zaangażowanie będzie się ograniczało do kilku spotkań rocznie.

Niech Duch Święty uczy nas słuchać Boga i siebie nawzajem. Amen.