Tematem tej sesji jest kościół. Musimy jednak najpierw odpowiedzieć sobie czym jest Kościół?
Jest kilka wymiarów, a w naszym rozumieniu dominują te materialne:
- Budynek kościoła
- Organizacja kościoła (diecezje, biskupi, dekanaty, parafie – czyli kościół hierarchiczny)
Gdzie w takim kościele jesteśmy my? Odp. Uproszczona i celowo przejaskrawiona to, jesteśmy ciemną masą, którą ma rolę służebną, po to aby ta cała instytucja funkcjonowała.
Ta definicja wywraca samą siebie od środka, bo nie jesteśmy ciemną masą!
Po pierwsze jesteśmy dziećmi Bożymi, za których sam Bóg oddał część siebie na śmierć, dopuszczając śmierć krzyżową Jezusa Chrystusa.
Po drugie w każdym z nas zostało złożone bogactwo talentów i zdolności.
Otrzymaliśmy także wielki dar w postaci wolnej woli, która daje nam wolność podejmowania każdej decyzji.
Zwróćcie uwagę, nikt nie może wejść do naszych myśli. Możemy się nimi podzielić z innymi, ale to też wynik naszej decyzji.
Owszem naukowcy mogą obserwować aktywności naszego mózgu, to jednak nie to samo co odczytywanie naszych myśli.
Ta wolność jest praktycznie nieograniczona. Oznacza to, że jest nieograniczona w czynieniu dobra i jednocześnie oznacza to, że jest nieograniczona w czynieniu zła!
W kontekście tej wolności powinniśmy patrzeć na Kościół, który został ustanowiony przez Jezusa:
Mt 16,18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą7.
Tyle, że sięgając do tekstu oryginalnego Saptuaginty w miejscu, naszego tłumaczenia „Kościół” jest greckie słowo:
„Eklezja” (gr. ἐκκλησία, ekklēsía, Ecclesia) to po grecku „zgromadzenie”. W starożytnej Grecji, szczególnie w Atenach, eklezja oznaczała zgromadzenie ludowe, czyli zebranie wszystkich obywateli, którzy mieli prawo uczestniczyć w podejmowaniu decyzji politycznych. W Atenach eklezja była najwyższą władzą w państwie, decydującą o polityce zagranicznej, sprawach wojskowych i niektórych kwestiach sądowych.
Pamiętajmy jednak, aby nie czytać tego tłumaczenia dosłownie, bo słowo to pochodzi z greckiego ek-kalein – wołać poza.
Zatem Jezus ustanowił Piotra, jako głównego nawoływacza, tego, który ma gromadzić ludzi, aby przekazywać im nauki o Bogu, z którym można i trzeba wejść w bliską relację. Pamiętajmy, że izraelitom nie było wolno nawet wypowiadać imienia Boga, dlatego używali stwierdzenia Jahve – czy to szczególne imię.
Jednak powołanie Piotra, do służby to jedno, a opisanie czym jest Kościół to coś innego. Pamiętajmy, że apostołowie mieli z tym problem, rozdzielali nawet pomiędzy sobą stanowiska w Bożym Królestwie, bo myśleli, że to będzie nowe cesarstwo Rzymskie, które w tamtym czasie obejmowało cały znany świat.
To było dla nich tak skomplikowane, że czytamy:
J 16,12-13
12 Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. 13 Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.
To zdanie było aktualne 2 tys. lat temu i dzisiaj nadal jest aktualnie skierowane do nas. Nie wszystko zostało jeszcze objawione.
To jest aktualny kontekst Kościoła w jakim my żyjemy. Tylko idąc dalej w Dzieje Apostolskie i listy Nowego Testamentu, gdy mowa o Kościele to zamiennie jest wykorzystywane z Ecclesia słowo Koinonia.
„Koinonia” to greckie słowo (κοινωνία), które oznacza wspólnotę, komunię, uczestnictwo, dzielenie się lub bliskość.
Ojcowie Soboru Watykańskiego II odnaleźli Koinonie w języku naszych czasów pod nazwą „Wspólnota wspólnot„, która jest powrotem do fundamentów, Kościoła pierwszych wieków.
Opis funkcjonowania tego Kościoła pora pierwszy pokazuje nam św Paweł:
Dz 2,42 Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba11 i w modlitwach.
Czyli w 3 kluczowych obszarach naszego życia, za które my odpowiadamy, o których decydujemy w naszej wolności:
- Wspólnota – bycie razem w relacjach, w rodzinie, w pracy, w narodzie, w grupie, w zespole (wszystkie aspekty gromadzenia się)
- Łamanie chleba – pożywianie się, odżywianie, dostarczanie środków do biologicznego funkcjonowania
- Modlitwa – jako rozmowa z Bogiem, może być w formie indywidualnej, ale zwłaszcza w grupie (Mt 18,20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».)
Zwróćcie uwagę na to, że nie ma tu mowy o czymś tak podstawowym do życia jak oddychanie. Bo czy oddychamy czy nie, to w zasadzie nie zależy od naszej decyzji, możemy wstrzymać oddech, ale nie możemy zmienić naszej potrzeby oddychania.
To nam pokazuje kolejny wymiar. Są rzeczywistości na które mamy wpływ bezpośredni, oraz pośredni i i takie, na które nie mamy, lub jest on znikomy.
Ponieważ już wiemy, że Kościół to my, jak ufam wszyscy zostaliśmy powołani do Kościoła poprzez chrzest. Powołanie to wymaga naszego świadomego potwierdzenia, co widzimy w Liście do Rzymian:
Rz 10,9-10
9 Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie5. 10 Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia.
Czego jak ufam już doświadczyliście, może nawet na wczorajszych warsztatach i poprzedniej sesji.
W pakiecie/gratisie z tym doświadczeniem otrzymujemy dary duchowe, ale także różnego rodzaju zdolności i pragnienia umieszczone w naszych sercach.
Często radość tego doświadczenia, nie pozwala nam tego ukryć i chcemy się dzielić doświadczeniem spotkania Boga z innymi.
To jest zresztą często biblijnym doświadczeniem, wielokrotnie spotykamy się w Ewangelii z sytuacją, gdy Jezus nakazuje zachować cud uzdrowienia i nawrócenia w tajemnicy. Co okazuje się niemożliwe.
Jednak Jezus tego nie potępia, pomimo tego, że jest to nie wykonanie Jego nakazu, co więcej Jezus sam usprawiedliwia i w pewien sposób zachęca do takiego działania:
Łk 9,49-50
49 Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami». 50 Lecz Jezus mu odpowiedział: «Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami».
Widzicie, że są tylko dwie postawy?
Nie ma postawy trochę z Wami, a trochę nie. Znowu to decyzja każdego z nas, po której stronie się opowiadam. Czy moja postawa jest zgodna z Bożą propozycją?
Pytanie do sali: Czy wiecie jaka jest Boża propozycja dla Ciebie? Jaki jest Boży zamysł na to jak żyć?
Odpowiedzi są tylko dwie: wiem lub nie wiem.
Jak wiem, to czy po owocach mogę powiedzieć, że realizuję to do czego Bóg mnie zaprosił? Jak tak to sprawa jasna, zaprosi mnie do czegoś następnego, ujawni moje kolejne talenty.
Co jeśli nie ma tych owoców? Czy są obiektywne przeszkody, abym tego nie mógł robić? Bo mogą być, ale to niezwykła rzadkość, najczęściej to błąd rozeznania co powinienem czynić.
Tak trochę mówię jak teolog, czyli o prawdzie, ale mało konkretnej.
Czy ludzie z mojego otoczenia, z rodziny, sąsiedzi, znajomi, koledzy i koleżanki z pracy, osoby ze wspólnoty, ale i inni, np. rodzice dzieci z którymi się spotykam odwożąc dzieci na zajęcia dodatkowe, czy inni rodzice z klas mojego dziecka.
Mogą powiedzieć, że widzą we mnie naśladowcę Jezusa?
Nie wiem? Czy nawet nie zadawałem sobie takiego pytania?
Moje doświadczenie jest, niestety, że częściej nie zadawałem sobie takiego pytania.
Jeżeli nie stawiałeś/stawiałaś sobie tego pytania to zadaj je sobie teraz.
Powtórzenie pytania: Czy ludzie którzy spotykają mnie w swoim życiu, mogą powiedzieć, że jestem naśladowcą Jezusa?
I o co to może być pytanie? O śmierć męczeńską na krzyżu?
Abstrahując od faktu, że w Polsce, a nawet w Europie się ludzi nie krzyżuje (a przynajmniej nie na śmierć) to jak może być odpowiedź?
To przynajmniej, gdzie takiej podpowiedzi szukać?
Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta i na wyciągnięcie ręki…
To w pierwszej kolejności Pismo Święte/Biblia. Tylko trzeba po nie sięgać, a tam w liście do Rzymian odnajdziemy:
Rz 15,1-13
1 A my, którzy jesteśmy mocni [w wierze]1, powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. 2 Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne – dla jego dobra, dla zbudowania. 3 Przecież i Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego ale jak napisano: Urągania tych, którzy Tobie urągają, spadły na Mnie2. 4 To zaś, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję. 5 A Bóg, który daje cierpliwość i pociechę, niech sprawi, abyście wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie 6 i zgodnie jednymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa.
7 Dlatego przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga. 8 Albowiem Chrystus – mówię – stał się sługą obrzezanych, dla okazania wierności Boga i potwierdzenia przez to obietnic danych ojcom 9 oraz po to, żeby poganie za okazane sobie miłosierdzie uwielbili Boga, jak napisano:
Dlatego oddawać Ci będę cześć między poganami i śpiewać imieniu Twojemu3.
10 Znów mówi Pismo:
Weselcie się, poganie, wraz z ludem Jego!4
11 I znowu:
Chwalcie Pana, wszyscy poganie,
niech Go uwielbiają wszystkie narody!5
12 Nadto także Izajasz powiada:
Przyjdzie potomek Jessego,
powstanie Ten, który ma rządzić poganami,
w Nim poganie pokładać będą nadzieję6.
13 A Bóg, [dawca] nadziei, niech wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję.
Czy znaleźliście wszystkie odpowiedzi w tych 13 wersetach?
Jeżeli ktoś z Was odpowiedział: tak, znalazłem wszystkie odpowiedzi.
To niestety Cię zmartwię, to nie jest dobra odpowiedź, nawet jeśli na ten moment jest prawdziwa. Oznacza to, że kolejne pytania i wątpliwości się pojawią.
A gdy się pojawią, trzeba będzie szukać odpowiedzi w Piśmie Świętym, w rozmowach, ale i w dokumentach Kościoła Katolickiego, czy biorąc udział w takich konferencjach, ale czytają książki, słuchają konferencji w intrenecie.
Ewangelizację innych, trzeba rozpocząć od własnej decyzji w sercu, nawet, gdy nie czuje się na to gotowy, ale podjąłem decyzję, że się na to zgadzam i pozostaje w gotowości i otwartości na zaproszenie.
Ewangelizacja, czyli głoszenie Bożej miłości i Kerygmat, czyli głoszenie odkupienia przez Jezusa Chrystusa naszych grzechów jest skuteczne jeżeli opiera się na własnym świadectwie – wtedy jest wiarygodne.
To o czym dzisiaj nauczam, to nie jest tylko wiedza z Biblii, książek, konferencji i spotkań. To moje doświadczenie w Kościele i owoc powołania mnie w to miejsce, by stać tutaj przed Wami.
Każda najdalsza podróż, zaczyna się od małego kroku, a Ewangelizacja rozpoczyna się od spotkania Boga. Nie podam Wam gotowego scenariusza co będzie dalej, bo na każdego z nas jest inny zamysł, może być częściowo podobny, ale nigdy nie będzie dokładnie taki sam dla dwóch osób, bo dla Boga każdy z nas jest jedyny i unikalny.
Na koniec, ostatnia kwestia. Co jeżeli po całym tym weekendzie odczuwam tylko pustkę. Nic nie czuję i nic spektakularnego się nie wydarzyło.
To też dobrze, bo jak mawiał Andrzej Sionek, Duch Św to nie kiełbasa aby go czuć…
Łk 5,30-32
30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» 31 Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. 32 Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników».
Każdy z nas potrzebuje uzdrowienia, jedni więcej inni mniej. Dlatego nie bójmy się popełniać błędów. Bo wtedy nie będzie nas stać na to by wykonać ten pierwszy mały krok, aby wyruszyć w drogę z Duchem Św.


Skomentuj Dodatek Anuluj pisanie odpowiedzi